czwartek, 22 Kwiecień, 2010 | Autor:

Od wielu lat jeżdżę na spływ kajakowe z młodzieżą. Drogę tę wskazał mi  Ojciec  Święty, Jan Paweł II, który aż do 1978 roku często wybierał się na kajaki. Nawet wiadomość o tym, że został krakowskim biskupem pomocniczym, dotarła do niego, gdy był na spływie kajakowym. Teraz gdy pytają mnie „Czy księdzu wypada pływać kajakiem?” odpowiadam zawsze, trawestując słowa papieża: „Księdzu nie wypada pływać kajakiem źle.”

Moi młodzi podopieczni to dzieciaki z niezbyt zamożnych rodzin. Nie stać ich na drogie wakacje. Spływy kajakowe to forma wypoczynku, na który jakoś udaje nam się uzbierać pieniądze. Spędzamy ze sobą całe dnie rozmawiając o ważnych rzeczach. Staram się unikać nachalnego dydaktyzmu, ale zawsze przemycę jakąś radę, wskazówkę. Dzielimy się opowieściami i wspólnie rozważamy płynące z nich pouczenia.

Spływy kajakowe to piękny sposób na poznanie Polski, jej historii zabytków. Dzięki przemierzonym kilometrom wiedza młodych ludzi robi się bardziej zasobna, różnorodna. Poznają ojczystą przyrodę, wielkie piękno tej ziemi. Kajaki uczą też hartu ducha, współpracy, pomocy bliźniemu.

W przyrodzie, jej harmonii, ładzie, pełni i blasku przegląda się sam Bóg. To On jest stworzycielem tej rzeki, łąki i lasu. A niedziela została nam dana jako pamiątka stworzenia. I można ją święcić wykorzystując jako ołtarz odwrócony kajak z krzyżem zrobionym z wioseł.

Ks. Marek, lat 38

Możesz śledzić komentarze do tego wątku poprzez subskrypcję RSS 2.0. Komentarze są wyłączone, lecz możesz wysłać trackback ze swojej strony.

Komentarze zostały wyłączone.