Pływanie na kajakach było moją pasją w młodości. Przez całe życie, zawsze poświęcałem część urlopu na krótki wyjazd ze znajomymi na którąś z polskich rzek. Zazwyczaj sami organizowaliśmy sobie cały spływ poczynając od wynajęcia sprzętu, poprzez zaplanowanie trasy, na dojeździe kończąc. Pływaliśmy wszelkiej maści krypami. Na początku tak zwanymi „dykciakami”, potem sprawiliśmy sobie jeden składak, który nadawaliśmy spedycją PKP lub woziliśmy samochodem a resztę pożyczaliśmy na miejscu.
W tym roku obchodziłem osiemdziesiąte urodziny i wnuk (lat 27) sprezentował mi udział w zorganizowanym spływie kajakowym na Nidzie. Byłem mile zaskoczony choć pojawiły się lekkie obawy dotyczące wieku innych uczestników. Zastanawiałem się czy będę w stanie dopasować się do towarzystwa studentów czy rodzin z dziećmi i czy w moim wieku podołam wyzwaniu jakim jest spływ.
Już pierwsze ognisko integracyjne rozwiało moje wątpliwości. Uczestnicy spływu okazali się być bardzo sympatycznymi ludźmi w różnym wieku. Kilka osób miało już za sobą przygody z kajakami, było też kilkoro nowicjuszy, w tym rodzina z dwójką dzieci. Na ognisku przywitali nas instruktorzy, którzy przedstawili pokrótce sprawy organizacyjne oraz odcinek rzeki czekający nas nazajutrz. Bardzo podobał mi się ich profesjonalizm oraz dowcipne odpowiedzi na nasze pytania.
Następnego ranka dzień rozpoczęliśmy od pakowania sprzętu oraz krótkiej odprawy. Nawet ja, jako wieloletni wodniak słuchałem z zainteresowaniem. Instruktorka w humorystyczny acz rzeczowy sposób omówiła zachowania na rzece w zależności od warunków a instruktor zademonstrował technikę wiosłowania i wsiadania do kajaka. Kajaki, którymi płynęliśmy okazały się być bardzo wygodnymi, dwuosobowymi polietylenami o świetnej nautyce, każdy otrzymał też kamizelkę asekuracyjną i oczywiście wiosło. Potem zeszliśmy na wodę. Nida, wcześniej zupełnie mi nieznana, okazała się piękną rzeką, zaskakującą urokliwymi meandrami, nieco zmienną ale o przejrzystej wodzie obfitującej w ryby. Jako zapalony wędkarz zaraz po dopłynięciu na biwak udałem się na połów …
Generalnie, w trakcie całego spływu, byłem zaskoczony profesjonalizmem i rewelacyjnym sposobem organizacji całej imprezy. Każdy dzień rozpoczynał się odprawą przybliżającą czekający nas odcinek rzeki, zawierającą ważne informacje krajoznawczo – turystyczne i te dotyczące pływania kajakiem i zachowań w konkretnych sytuacjach. Instruktorzy okazali się być młodymi, ale doświadczonymi ludźmi, z indywidualnym podejściem do każdego z uczestników. Chętnie i w przystępny sposób dzielili się z nami swoją wiedzą, anegdotami z innych spływów, użytecznymi radami i integrowali się z nami przy ognisku. Codzienne odcinki były bardzo malownicze i dostosowane zarówno do potrzeb jak i możliwości grupy. Instruktorzy płynęli z nami i w razie potrzeby służyli pomocą, więc wszyscy czuliśmy się bardzo bezpiecznie. Wieczory spędzaliśmy przy ognisku dzieląc się wrażeniami, biesiadując i żartując. Kierowca, który obsługiwał nasz spływ i zajmował się wożeniem naszych bagaży był bardzo operatywny i uczynny. Chętnie pomagał w dokonywaniu zakupów i świetnie dbał o nasz sprzęt. Na koniec spływu spotkała mnie jeszcze jedna miła niespodzianka – otrzymałem, jako najstarszy uczestnik pamiątkowa koszulkę. Będzie mi ona przypominała te miłe chwile, które spędziłem na Nidzie. Jeśli tylko zdrowie pozwoli może i za rok się spotkamy…
Janusz, emeryt, lat 80

